Witam. Pisze do was desperatka. Jestem fanka ogrodow. Mialam piekny ogrod, mialam, dopuki nie zawitala tam krecia zaaraza.Wszelkie znane ludzkosci metody walki z kretem nie zdaly egzaminu. Ten mutant ryl nawet pod sniegiem. Teraz po roztopach, trawnik to obraz rozpaczy. To juz nie trawnik, tylko gesta siec korytarzy, w ktore idacy sie zapada po kostki. Idzie wiosna. musze podjac jakas decyzje. Wiem, ze w ziemi w lecie bylo mnostwo pedrakow i to pewnie skusilo kreta.Co robic? Zrobic nowy trawnik...? Troche mi szkoda bo ten mial juz 5 lat i byl naprawde imponujacy... Ale co mam zrobic by bylo mozna po nim chodzic i nie drzec o kreta?