|
Ze szwajcarskich badań nad polskimi ekranami radiestezyjnymi skonstruowanymi przez inżyniera Ryszarda Tomaszewskiego wynika, że rzeżucha rosła na nich o wiele szybciej, a w pomieszczeniach, gdzie je zainstalowano, natężenie szkodliwego promieniowania zmniejszyło się o 70-80 procent.
Na początku krótkie przypomnienie. Popularne w Polsce ekrany radiestezyjne typu RET l, RET 2 i RET O mają w założeniu przeciwdziałać przede wszystkim promieniowaniu podziemnych cieków wodnych, które może być szkodliwe dla ludzkiego zdrowia i dobrego samopoczucia. Ułożone w zamkniętych pomieszczeniach (mieszkania, wille, domy, hotele, szpitale, szkoły, biura i obiekty gospodarcze), a także na obszarach otwartych (tereny rolnicze, ogrodnicze i hodowlane) chronią ich użytkowników przed wspomnianym promieniowaniem. Konstruktorem RET-ów jest polski psychotronik, mgr inżynier Ryszard Tomaszewski dobrze znany Czytelnikom NŚ, gdyż dwukrotnie gościł na naszych łamach (zob. m.in. wywiad w nr. 1/99 NS - Zbudować zdrowy dom). W 1993 roku sprzedał on prawa autorskie i prawo produkcji ekranów RET Ryszardowi Korzenieckiemu i od tego momentu wytwarza je oraz sprzedaje należąca do Ryszarda Korzenieckiego firma RET. Chcąc przekonać się, jaka jest obiektywna wartość ochronna RET-ów l, 2 oraz O postanowiono przeprowadzić nad nimi badania w Szwajcarii. Trud ten podjął Instytut Medycyny Energetycznej Impuls w Baar kierowany przez dr. Jerzego Rejmera. Badający postawili sobie za cel sprawdzenie działania RET-ów l, 2 i O po zainstalowaniu ich w zamkniętych pomieszczeniach, w których wcześniej stwierdzono podwyższoną wartość szkodliwego promieniowania radiestezyjnego. Łącznie wytypowano 50 takich pomieszczeń, a okresy obserwacji wynosiły odpowiednio: 4 tygodnie, 3 miesiąca, rok i 4 lata od momentu położenia ekranów. Testowano wpływ ekranów na wzrost roślin oraz samopoczucia ludzi. W ostatnim przypadku, aby wyeliminować sugestię, części osób poddanych doświadczeniom nie poinformowano, że przebywają w strefie zabezpieczonej ekranami typu RET. Najbardziej spektakularne wyniki przyniosły badania wpływu RET-ów na wzrost roślin - w konkretnym przypadku rzeżuchy. Pierwszy z serii tego rodzaju eksperymentów przeprowadzono we wrześniu 1994 r. w gospodarstwie ogrodniczym pod Lucerną, a drugi w listopadzie tego samego roku w instytucie w Baar. W toku eksperymentów zarówno temperatura, jak i wilgotność powietrza w pomieszczeniach pozostawały pod stałą kontrolą, a do środka nie wolno było nikomu wchodzić (prezentowane zdjęcia wykonano ze znacznej odległości). Kiełkującą rzeżuchę umieszczono w kuwetach. Pod niektórymi z nich zainstalowano ekrany RET, pod innymi natomiast nie. Pierwszy etap pilotażowy trwał 5 dni, drugi tyle samo. Różnicę tempa wzrostu rzeżuchy zaobserwowano już po 4 dniach, jednak nie było jeszcze wówczas pewne, co jest tego przyczyną, gdyż obserwatorzy - w celu większego zobiektywizowania doświadczeń - nie wiedzieli, pod którymi kuwetami zostały położone ekrany radiestezyjne. Okazało się, że wzrost roślin w kuwetach, pod którymi znajdowały się RETY, byt zawsze znacznie szybszy i od reguły tej nie stwierdzono wyjątku. Rezultaty widać na prezentowanych obok zdjęciach. Metodą pomiarową stwierdzono, że zainstalowane w pomieszczeniach zamkniętych ekrany RET l, RET 2 i RET O zmniejszyły o 70-80 procent natężenie występującego tam szkodliwego promieniowania radiestezyjnego. Ustalono przy tym, że ekrany RET 2 chronią pomieszczenie o promieniu 4 m i wysokości 2,5 do 3 m, RET l - powierzchnię o promieniu 9 m i wysokości 2,7-3 m, a RET O odpowiednio 13,5 m oraz 2,7-3 m. Badania nie wykazały jakiegokolwiek negatywnego działania precyzyjnie wstrojo-nych i prawidłowo zainstalowanych ekranów RET (precyzyjne ustrojenie oznacza konieczność ich ustawienia dokładnie na oznaczonej osi północ-południe). Prawidłowe działanie ekranów gwarantuje także sposób ich przymocowania do podłoża (musi być ono poziome i trwałe). Z ekspertyzy sporządzonej przez Instytut IMPULS - wynika, że RET-y O powinny być wstrajane i instalowane przez wykwalifikowanych radiestetów. Wyniki badań wykazały także, iż ekranów typu RET nie powinno się instalować bezpośrednio pod miejscem stałego wypoczynku i pracy (łóżko, fotel, kanapa, biurko itp.), lecz w odległości 3 m od nich. Nie należy też kłaść ekranów w pobliżu dużych przedmiotów metalowych, stacji transformatorowych czy wysokiego napięcia, skupiska przewodów elektrycznych, sprzętów elektronicznych (telewizorów, zestawów radiowych, anten satelitarnych, głośników, kuchenki mikrofalowej itp.), ponieważ wszystkie te urządzenia lub obiekty zmniejszają skuteczność działania ekranu. Nie jest też wskazane, by ekran znajdował się w pomieszczeniu większym, niż pole jego oddziaływania, gdyż dochodzi wówczas do wystąpienia tzw. efektu brzegowego, który polega na tym, że w miejscu styku powierzchni o różnych natężeniach promieniowanie jest odbierane jako niekorzystne. Na podstawie licznych wywiadów przeprowadzonych z osobami, które mieszkały w testowanych pomieszczeniach, gdzie zainstalowano RET-y stwierdzono, że u znacznej większości z nich nastąpiła poprawa samopoczucia. Jedynie 20 procent badanych sygnalizowało, że wkrótce po położeniu ekranów pojawiło się przejściowe pogorszenie samopoczucia i zaburzenia snu. Dolegliwości te zazwyczaj ustępowały w ciągu trzech tygodni od chwili zainstalowania RET-ów. Jednocześnie zniknęły również występujące wcześniej (tj. przed zamontowaniem ekranu) objawy złego samopoczucia, zawrotów i bólów głowy, zaburzeń snu, drętwienia i skurczów łydek, nerwowości, braku koncentracji itp. RET-y zostały uznane za granicą za ekrany ekologiczne, tj. w pełni bezpieczne. Obecnie są używane w budownictwie nie tylko w Szwajcarii, lecz również w Austrii i we Włoszech. Zwłaszcza w Szwajcarii, gdzie w budownictwie używa się mniej stali, działanie ekranów RET jest - jak mówi dr Jerzy Rejmer - szczególnie klarowne. Niedawno specjaliści z Instytutu w Baar zaekranowali za pomocą RET-ów m.in. jeden z większych hoteli w tym mieście - Parkhotel Residence, położony na terenie, gdzie dawały się we znaki liczne cieki wodne. Takich przypadków jest coraz więcej. O tym, jak doszło do skonstruowania ekranów RET opowiada ich twórca i konstruktor, znany polski psychotronik i radiesteta, mgr inżynier RYSZARD TOMASZEWSKI. Idea zrodziła się pod koniec lat 70-tych. Pracowałem wówczas na Politechnice Warszawskiej i próbowałem łączyć ze sobą wiedzę naukową z radiestezyjną, w czym pomagał mi Andrzej Romanowski. Wymyślałem wtedy różne kształty i, prowadząc badania stricte radiestezyjne, usiłowałem przekonać się, jak oddziaływują one na otoczenie, w tym także na wzrost roślin. Wiedząc, że istnieją odpromienniki techniczne i naturalne (jak np. zwierzęca skóra czy skorupki jajek), zastanawiałem się nad zbudowaniem modelu, który łączyłby oba te elementy i służył ochronie ludzkiego zdrowia. Interesowało mnie zwłaszcza po pierwsze, czy możliwe jest stworzenie odpromiennika, który objąłby całą kondygnację budynku, a po drugie, czy byłoby możliwe skonstruowanie odpromiennika oddziałującego tylko na mieszkanie, gdzie został zainstalowany. Konsultowałem się w tej mierze m.in. z profesorem Witoldem Rotkiewiczem z Politechniki, który żywo interesował się w tym czasie siatką szwajcarską. Z Andrzejem Romanowskim, który, tak jak i ja, pracował wówczas w Instytucie Telekomunikacji zainicjowałem pierwsze eksperymenty. Chodziło o stworzenie czegoś w rodzaju reflektorów radiowych, swoistych konstrukcji przestrzennych oddziałujących korzystnie na otoczenie. Chciałem zbudować ekran, który, dowolnie położony, tak właśnie będzie działał. Okazało się jednak, że bez odpowiedniego zainstalowania (wstrojenia) jest to niemożliwe. W międzyczasie nawiązałem kontakt z doktorantem Arturem Jasińskim z SGGW, który badał wpływ różnorakich bakterii na wzrost roślin. Poddaliśmy je m.in. oddziaływaniu kształtów stwierdzając, że rośliny, które dotychczas rosły gorzej niż inne, a była wśród nich także rzeżucha, po położeniu pod nimi ekranów przyspieszyły tempo wzrostu. To były już wymierne konkrety. Zasięgnąłem na temat swojego ekranu opinii renomowanych radiestetów. Były pozytywne, przy czym należy zaznaczyć, że wszyscy, którzy je formułowali, posługiwali się tą samą ujednoliconą skalą pomiaru radiestezyjnego, noszącą nazwę SRW. Generalnie chodziło o stwierdzenie, w jakim obszarze przestrzeni następują zaburzenia obecnych w jej obrębie pól. Dopiero w dalszej kolejności badałem, czy efekt tego zaburzenia jest pozytywny czy negatywny. Mówiąc jaśniej, w obszar negatywnego promieniowania wprowadzałem ekran, powodujący zaburzenie tego złego pola. I wówczas zdarzyło się, że zlecono mi radiestezyjne zabezpieczenie kurzej farmy w Ostródzie, gdzie przy zastosowaniu określonej technologii żywienia drobiu, oświetlenia pomieszczeń oraz innych czynników, w pewnych miejscach kury znosiły o wiele mniej jajek, niż powinny. Zbadałem teren radiestezyjnie i wyrysowałem na planie podziemne cieki wodne. Po porównaniu tych danych z informacjami właścicieli farmy okazało się, że kury niosły najmniej jajek właśnie w miejscach, gdzie przebiegały cieki. Po zainstalowaniu odpromienników nośność ta wzrosła półtora razy. Stało się to podstawową przesłanką podjęcia obiektywnych badań w tym zakresie z zastosowaniem metod radiestezyjnych. Przeprowadzały je, niezależnie od siebie, osoby wywodzące się z różnych środowisk i nie zainteresowane osiągnięciem pozytywnych wyników (chodziło o pełną obiektywizację uzyskanych rezultatów). Takie badania podjęto m.in. w Chełmie, Poznaniu i Warszawie przy okazji sporządzania radiestezyjnych ekspertyz w budownictwie. W końcu - drogą żmudnych prób i eksperymentów - ekrany RET otrzymały oficjalny atest. Wówczas w polu widzenia pojawił się problem stabilności oddziaływań i ich pozytywnej skuteczności. Mówiąc innymi słowy chodziło o wygenerowanie takiego zaburzenia w obrębie obszarów już zaburzonych (elektrycznie, elektrostatycznie itp.), by skutek oddziaływania okazał się korzystny dla zdrowia. I to się udało osiągnąć. Z czasem np. zaobserwowaliśmy, że w pomieszczeniach, gdzie była wzmożona elektryzacja powietrza, zmieniała się ona po położeniu ekranów (dochodziło do zmian w jonizacji powietrza). Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że metoda jest skuteczna, a ekran tłumi to, co szkodliwe. Badaliśmy też, m.in. metodą ślepych prób wpływ ekranów na samopoczucie ludzi, ich sprawność psychofizyczną. Założenie minimum było takie, że w najgorszym przypadku ekran nie działa, na pewno natomiast nie szkodzi. Gdy okazało się ponad wszelką wątpliwość, że działa pozytywnie, zaczęło się konstruowanie poszczególnych typów ekranów: RET-1, RET-0 i RET 2. Dodam, że jeśli chodzi o RET 0, ze względu na skalę i charakter generowanych przez niego zaburzeń w zaburzeniach, jakie odpromiennik ten generuje (tzw. efekt brzegowy), winien być on stosowany do zabezpieczenia nie mieszkań, lecz domów wolnostojących. Bardzo się cieszę, iż RET-y uzyskały w Szwajcarii atest i spotkały się tam z uznaniem fachowców. Liczę na to, że metodą dalszych eksperymentów oraz badań - w przyszłości efekt mojej pracy uda się jeszcze bardziej udoskonalić. Za zgodą Redakcji miesięcznika "Nieznany Świat" zamieszczamy artykuł opublikowany w nr 11/2000 tego czasopisma. Autorami tego interesującego artykułu są: Anna Ostrzycka i Marek Rymuszko.
|