|
Odwiedziłem dwa duże sklepy ogrodnicze w Warszawie aspirujące do szumnego miana "centrum ogrodniczego" i jeden z mniejszych. Jeden to sklep z tradycjami z czasów peerelu - kiedyś był mekką ogrodników amatorów. Drugi to względnie młoda konkurencja, jeszcze nawet bez ciennika, rośliny wystawione są na żar słoneczny w środku lata.
W obu sklepach roślin bardzo dużo - tak widać z daleka. Po bliższym przyjrzeniu się czar jednak pryska. Rośliny stoją w nieładzie i wykazują objawy głodu - widać stoją tu już nie pierwszy sezon i dawno zapomniały troskliwą opiekę szkółkarzy. Nawet tak unikalne drzewko jak odmiana trójkolorowa buka z trudem udało mi się wypatrzeć w gęstwinie przewracających się przy silniejszym wietrze krzewów bez etykiet. Etykiety są bardzo zwięzłe. Można odczytać co najwyżej nazwę rodzajową, np.: buk, żylistek, czasem jeszcze nazwę odmiany nie zawsze poprawnie napisaną. Kupiłem pstrolistną odmianę bzu czarnego, też bez etykiety!. Od kiedy zauważyłem, że czasem można kupić ciekawie wyglądające rośliny pozbawione jakiejkolwiek etykiety, ryzykuję i biorę je na próbę. W ten sposób udało mi się trafić na całkiem rzadkie w handlu odmiany. Klienci bez szczegółowej znajomości roślin są jednak bez szans: nie uzyskają istotnych informacji od przyuczonych sprzedawców zatrudnianych często tylko na krótki sezon wiosenny lub jesienny. Bezrobocie odbija się nieoczekiwanie bardzo niekorzystnie na fachowości sprzedawców. Pracodawcy oszczędzają jak widać mogą na kosztach obsługi klientów. Przestroga dla klientó: etykiety, jeśli są, to niekoniecznie opisują tę roślinę, do której są przyczepione. Dotyczy to szczególnie dużych i kolorowych etykiet ze zdjęciami roślin. Trzeba dobrze patrzeć, czy czasem nazwa rośliny nie jest przekreślona i napisana flamastrem nazwa innej rośliny (bywa, że flamaster wyblakł lub zmył się). Dotyczy to szczególnie dużych etykiet różaneczników. Obawiam się, że znana prawidłowość mówiąca, że klient kupuje oczami (im większa i bardziej kolorowa etykieta, tym roślina jest chętniej kupowana) jest nadużywana przyczepianiem takich etykiet. Wybierajmy więc rośliny najlepiej z małymi etykietami w postaci wąskich pasków z nadrukowanym imieniem i nazwiskiem oraz adresem szkółkarza. Takie etykiety do pewnego stopnia gwarantują jakość roślin i czystość odmianową. Trzeci sklep to mały sklepik na warszawskiej Pradze. Lubiłem tu przychodzić, bo właściciel zawsze przywoził sporo ciekawych roślin, rzadko spotykanych gdzie indziej. Tu kupiłem swoje pierwsze pierisy i rododendrony, gdy były jeszcze rzadkością w kraju. W tym sklepie także widać jakby zmęczenie ogrodniczym biznesem - rośliny poustawiane są trochę chaotycznie, tylko nieliczne zaopatrzone są we właściwe etykiety, a wiele "etykiet" zawiera tylko jedną informację: cenę. Poczułem się zmęczony bałaganem w odwiedzonych sklepach i zrezygnowałem z jakichkolwiek zakupów. Widać lato nie jest najlepszym sezonem na robienie ogrodniczych zakupów. Czy jesienią będzie jednak lepiej? Traf chciał, że po odwiedzinach dużych sklepów ogrodniczych w Warszawie w ubiegłym tygodniu dane mi było zwiedzić także targowisko w jednym z podwarszawskich miasteczek. Nie spodziewając się zupełnie niczego interesującego dla swego ogrodniczego hobby, mój krwiobieg został pobudzony nagle widokiem świeżych i wcale nie byle jakich roślinek! Na targowisku??? Ech! chyba jakaś fatamorgana... Gdy podszedłem bliżej zjawisko to stało się rzeczywistością. Zwykły samochód dostawczy i wokół niego dużo świeżych krzewów i to nawet formy szczepione niedostępne w wielu tzw. centrach ogrodniczych. Na szczęście miałem w kieszeni luźne 35 zł i kupiłem sobie Alnus glutinosa 'Imperialis'. Ale to nie koniec niespodzianek. Kilkanaście kroków dalej znalazłem drugie stoisko z roślinami ozdobnymi - także wszystko świeże jakby prosto ze szkółki, choć właściciel nie przyznał się do bycia szkółkarzem. Okazuje się więc, że jednak jest możliwy w środku lata handel świeżym towarem. Czyżby handel obwoźny stał się konkurencją dla "centrowego"? Biorąc pod uwagę dużo niższe ceny takich samych roślin na tym targowisku od cen w pobliskim centrum ogrodniczym na pewno wkrótce tak się stanie, zwłaszcza że kompetencje i jakość obsługi właścicieli stoisk na targowisku stoją na zdecydowanie wyższym poziomie. |