|
Drzewo Franklina to wolno rosnący krzew do 3 m wysokości (ewentualnie nieco wyższe drzewko), o gęstej, piramidalnej, z wiekiem zaokrąglającej się koronie. Liście lancetowate, błyszczące, jesienią pomarańczowo-purpurowe. Kwitnie w okresie między wrześniem a październikiem (rozpoczyna kwitnienie na krótko przed przebarwieniem liści, a kres kładą mu pierwsze przymrozki). Kwiaty arcydekoracyjne, podobne do kamelii - białe, pięciopłatkowe, o średnicy 7-9 cm, słodko pachnące. Zasługuje tedy na prominentną lokalizację w ogrodzie. Lubi glebę żyzną, o odczynie kwaśnym (pH 5,5-6,5), umiarkowanie wilgotną, koniecznie z dobrym drenażem. Słabo znosi suszę, nie nadaje się na podłoże gliniaste. W polskim, chłodniejszym klimacie zalecane jest stanowisko w pełni nasłonecznione, choć roślina znosi też półcień. Przetrwa mróz do -23 stopni (strefa 5A), jednak w centralnej Polsce najlepiej zapewnić jej miejsce osłonięte i dodatkowo okryć na zimę. Z racji bardzo wątłego systemu korzeniowego nie powinno się jej przesadzać (jest to bardzo trudne). Jest podatna na zgnizliznę korzeni.
Franklinia to żywa ciekawostka. Jest (a właściwie była) endemitem - jej naturalne siedlisko znajdowało się w stanie Georgia, nad rzeką Altamaha (w pobliżu miejscowości Darien). W 1765 roku odkryli je John i William Bartramowie, nazywając roślinę na cześć Benjamina Franklina. Odkrywcy zabrali franklinię do swego ogrodu botanicznego w Filadelfii (nadal istnieje). Już w roku 1803 roślina ta wyginęła w stanie naturalnym i wszystkie dzisiaj rosnące okazy są potomkami tamtych rozmnożonych przez Bartramów. Aktualnie jest to unikat: w 1998 roku rozpoczęto spis powszechny franklinii. Trwa on w dalszym ciągu, więc jeśli jesteście Państwo szczęśliwymi posiadaczami tej rośliny, proszę o zgłaszanie tego faktu na tym oto formularzu. Jak na razie, w Stanach Zjednoczonych doliczono się 1896 egzemplarzy, zaś poza tym, na całym świecie - 150 (głównie w Anglii, Kanadzie i Nowej Zelandi, w Niemczech - 9). Jej posiadaniem cieszy się Ogród Botaniczny PAN w Powsinie pod Warszawą, lecz jego pracownicy nie pofatygowali się ze zgłoszeniem swego okazu do ewidencji. Dobra rada: najlepiej rozmnażać franklinię z nasion. Torebki nasienne zrywamy w październiku-listopadzie (zanim pękną) i pozostawiamy aby wyschły i otworzyły się. Wyłuskane nasiona można natychmiast wysiać do gleby bez żadnych zabiegów wstępnych. Jeżeli natomiast zdecydujemy się przechować je dłużej, konieczna staje się ich stratyfikacja. Franklinia naocznie: pokrój, kwiat, liście, liście jesienią |