20.07.2008.
 
  Strona główna arrow Artykuły arrow Ciekawe rośliny arrow Dawidia chińska (Davidia involucrata)
Portal ogrodniczy dla profesjonalistów i amatorów
 
Nowości
Popularne
Menu główne
Strona główna
Nowinki
Artykuły
Forum
Katalog firm
Nasze ogrody
Ogłoszenia
Szukaj
Kontakt
Reklama
Katalog firm
Dodaj wpis
Szukaj

Użytkownik
Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.
20.07.2008, 18:15:17
Nazwa użytkownika: Hasło:
Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Zapomniałeś hasła?
Advertisement
Dawidia chińska (Davidia involucrata) Drukuj Email
Napisał: Tomek Cyba   
Dawidię śmiało można nazwać niekoronowaną królową drzew strefy klimatu umiarkowanego. Ze względu na kwiatostany otoczone nieziemsko pięknymi podsadkami zyskała sobie w wielu różnych językach miano drzewa chusteczkowego bądź gołębiego. Zacznijmy od suchych faktów - ma ona pokrój w młodości stożkowaty, z czasem zaokrąglający się. W ojczyźnie (wilgotne lasy mieszane na granicy Tybetu i Chin) osiąga 20 m wysokości, w Europie Środkowej teoretycznie 5-8, ale znane są i 16-metrowe egzemplarze (Przelewice). Pień prosty, u starszych okazów pokryty łuszczącą się korowiną barwy cynamonowej. Liście szerokoowalne, ząbkowane, z czerwonymi ogonkami do 16 cm długości, sercowate u podstawy, ponoć aromatyczne. Rozwijając się wiosną mają barwę brązową, następnie zielenieją, a jesienią przebarwiają na żółto. W maju tworzą się gęste, zwisłe, elipsoidalne główki do 2 cm średnicy, składające się z niepozornych kwiatów z czerwonopurpurowymi pręcikami. Każdy kwiatostan jest otoczony przez parę białych (z czasem zieleniejących), nierównej wielkości (dłuższa może mieć nawet 20 cm) podsadek i to właśnie ten zadziwiający twór decyduje o nieprzepartym uroku dawidii.

Potrzebuje ona żyznych, świeżych, głębokich i próchnicznych gleb. Słoneczne lub półcieniste stanowisko musi być bezwzględnie osłonięte od silnych wiatrów, które w przeciwnym razie mogłyby zniszczyć to delikatne drzewo. Jest wrażliwa na suszę, a przemarza zwłaszcza w młodości. Siewki w pierwszych latach rosną powoli (u nas, gdyż w cieplejszym klimacie znane są raczej z wielkiego wigoru).

Dawidia została odkryta w 1869 roku w okolicy miejscowości Mupin przez ojca Armanda Davida, francuskiego misjonarza działającego w Chinach w latach 1862-1873, badacza miejscowej flory i fauny. Pierwsza próba introdukcji dawidii do Europy miała miejsce w 1897 roku, kiedy to 37 nasion D. involucrata var. vilmoriniana (odmiany Vilmorina, o której więcej później) przesłanych zostało do Maurice'a de Vilmorin przez innego francuskiego misjonarza, brata Paula Farges. Niestety, skiełkowało tylko jedno nasienie, a stało się to dopiero w czerwcu 1899 roku. Roślina rozrosła się jednak bujnie i pierwszy raz zakwitła już w maju 1906 w Les Barres.

Jednak światową karierę zawdzięcza dawidia Ernestowi Wilsonowi, który ze swojej pierwszej wyprawy do Chin (1899-1901) wysłał do Europy około 13 000 nasion D. involucrata var. vilmoriniana. Z kolejnej wyprawy przywiózł on także nasiona formy typowej. 'Kiedy tylko się nad tym zastanowię, Davidia involucrata od razu wysuwa się na czoło jako najciekawsze i najpiękniejsze ze wszech drzew flory strefy klimatu umiarkowanego' - pisał. 'Kwiaty i towarzyszące im podsadki zwisają na szypułkach znacznej długości i kiedy poruszy je najsłabszy choćby powiew wiatru, sprawiają wrażenie olbrzymich motyli polatujących pośród drzew.'

Tak zaś opisywał Wilson szczęśliwy dzień, kiedy to ujrzał dawidię: '19 maja, kiedy prowadziłem poszukiwania nieopodal osady Ta-wan, o jakieś pięć dni drogi na południe oddalonej od Ichang, nagle natknąłem się na drzewo dawidii w pełnym kwitnieniu! Miała jakieś 50 stóp (15 m) wysokości, w pokroju stożkowata, a przy obfitości kwiecia piękniejsza była, niźli się to da oddać w słowach'.

W 1899 roku, 23-letni wtedy Ernest Wilson wyruszył do Chin (podróżując na zachód, przez Amerykę) z polecenia wybitnego angielskiego szkółkarza Harry'ego Veitcha, aby szukać owego nieujarzmionego jeszcze, a obrosłego już legendą drzewa i ewentualnie zebrać jego nasiona.

Chiny przełomu wieków były jednym z mniej spokojnych miejsc na Ziemi, co szczególnie dawało się we znaki przybyszom z Zachodu (powstanie bokserów jako kulminacja tego resentymentu). Przez kraj przetaczała się właśnie morowa zaraza. Wilson nie znał chińskiego. Nie znane było też dokładne miejsce występowania poszukiwanego gatunku. Augustine Henry (rezydujący na miejscu irlandzki lekarz i botanik) wyrysował dla Wilsona mapę obejmującą obszar 'wielkości stanu Nowy Jork', w centralnym punkcie którego rosło to jedno jedyne drzewo, które on widział. Dziesięć dni trwała niebezpieczna wyprawa w górę rwącej rzeki Jangcy. Kierowany przez miejscowych Wilson dociera wreszcie na oznaczone miejsce. I co się okazuje? Ano drzewo zostało ścięte, potrzeba było miejsca pod nowy dom! Jeszcze przez miesiąc tropił Wilson rosnącą dawidię. W międzyczasie odkrył dla świata owoc rozpropagowany później przez Nowozelandczyków pod handlową nazwą kiwi (Actinidia deliciosa). Końcem końców, we wspomniany majowy dzień odnalazł był wreszcie wspaniały dawidiowy zagajnik.

Od tamtego czasu sporo już nauczyliśmy się o rozmnażaniu dawidii. Najnowsze badania wykazały, że najlepsze efekty osiąga się sadząc owoc (suchy pestkowiec średnicy 4 cm) w całości, kiedy tylko dojrzeje (na jesieni). Kiełkowanie może się przeciągnąć do 18 miesięcy (w tym czasie wystawiamy nasiona na oddziaływanie zmiennych zgodnie z porami roku temperatur - unikając jednak spadków znacznie poniżej -5°C). Siewki i młode rośliny rosną jednak z takim impetem, jakby chciały nadrobić stracony czas (jak już powiedziano, dotyczy to tylko rejonów o łagodnym klimacie). Po 10-12 latach doczekamy się pierwszych kwiatów. Możliwe jest także rozmnażanie z sadzonek zielnych i zdrewniałych.

Cięcie formujące ma kluczowe znaczenie przez pierwsze pięć lat wzrostu. Zaleca się wyprowadzenie centralnego przewodnika tak wysoko, aby możliwe było podejście pod roślinę, a to w celu podziwiania podsadek od spodu. Ze swej natury drzewo najczęściej tworzy właśnie taki centralny przewodnik otoczony silnie ku górze skierowanymi bocznymi konarami. Można pozwolić im rosnąć, o ile tylko nie zdominują przewodnika - wtedy je usuwamy. Ukształtowane drzewa nie wymagają już więcej troski i źle znoszą mocne cięcie. Dawidii nie nękają żadne szkodniki czy choroby.

W polskich ogrodach botanicznych występuje najpewniej wyłącznie wspomniana odmiana Vilmorina. Od formy typowej rożni się tym, że liście są od spodu nagie, a nie delikatnie owłosione. Kwitnie nawet jeszcze piękniej (podsadki do 30 cm długości), a jest bardziej wytrzymała na mrozy.

Dlaczego warto sadzić dawidię u siebie w ogrodzie? Otóż kwitnienie trwa tylko 10-12 dni, toteż by ujrzeć ją w pełni wspaniałości trzeba regularnie odwiedzać ogród botaniczny, łatwo bowiem się z nim rozminąć (w Anglii na przykład w maju ściągają do Kew Gardens całe pielgrzymki wielbicieli dawidii). Niepozorna przez większą część roku, na ten tydzień czy dwa niepodzielnie zapanuje nad otoczeniem. Warto wspomnieć, że dawidia jest reliktem trzeciorzędowym, co znaczy, że przetrwała wszystkie późniejsze zlodowacenia, musiała więc przystosować się do bardzo niskich temperatur. W latach trzydziestych ubiegłego stulecia drzewo to było najzwyczajniej w świecie oferowane w sprzedaży przez szkółki kórnickie. Warto powrócić do tej pięknej tradycji.

Niech teraz przemówią obrazy:
wielość, pokrój, kwiaty wśród liści, kwiat w pełnej okazałości, podsadki od spodu, dojrzały owoc, zieleniejąca podsadka, monumentalny okaz z około 1935 roku, cynamonowa korowina, kwiatostany na szypułkach.

 
następny artykuł »

© 2008 Ogrodnik